Ta strona używa ciasteczek (cookies) w celu zapewnienia najwyższej jakości usług. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na ich używanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
To prawda o koncercie w Operze Leśnej w Sopocie można pisać wiele i niewiele, bo wiadomo jak było: czarująco, porywająco. Wszystko dopracowane, dopasowane. Gościnnie zaprezentowała się sekcja dęta, na stałe już chyba nowy gitarzysta, wszystko żeby było więcej muzyki, więcej dźwięków. Królowa wyglądała zjawiskowo we wszystkich trzech kreacjach: falbaniasto- piórowej różowej jak motyl, czarno- błękitnej i białej kowbojce. Przepiękny makijaż, powieki i cała ta okolica twarzy błyskały w świetle reflektorów podczas podpisywania płyt, czego niestety nie widać na zwykłych zdjęciach. Błyski leciały też z kostiumu kowbojki. Po prostu uroczo. Wokal brzmiał pięknie we wszystkich utworach, a był duży przekrój. Zaczęło się karnawałowo od ,,Czadu Maryla", ,,Congi", ,,Banda na mera", poprzez wszystko co marylowe do podniosłego ,,Tanga na głos.." na bis... I ja tam byłam.. miód i wino piłam.. śpiewałam, tańczyłam.. I dlatego teraz mogę Wam co nieco opowiedzieć.. Ale najważniejsze, że koncert był nagrywany i mam nadzieję, że będzie go można obejrzeć już niedługo. Czekamy na info w tej sprawie.
Klaudia Łobodzińska | 18.07.2026 | 12:25
Witajcie kochani. Dzis wracamy do warszawy. Ale po kolei.
Sopot 2026. To dla mnie powrót do tego miasta po 22 latach przerwy. Tyg urlopu juz za mną.
Zawsze łaczymy. Koncerty z innymi atrakcjami. Molo. Promenada sopocka. Są piękne.
Sam koncert. Można by pisać dużo. Ale można też napisać mało bo. Wiadomo jak było. Najcudowniej na swiecie. Krolowa zadziwia i podziwia. Chciałabym mieć tyle siły. Do życiam cudowne stroje przeboje dopasowaly repertuar.. i ta wytrwałość do tego podpisywania i tych zfjęć. To w ogóle ukłony. Dziekuje za spotkanie Ani i Emilii marcie. Jankowi . I tym którym znam. Dziekuje też osobom które mogłam poznać . BARTEK JEDEN BARTEK DRUGI I MAŁGOSIA. I CO królowo. Do Września dziekuje za zdjecie autografi i wspolny czas na scenie. Na której wyladowałam po 4 latach przerwy. Aaa i Darek dziekuje dziekuje i dziekuje
Klaudia Łobodzińska | 16.07.2026 | 11:02
Kochani. Ja chyba dam wiekszy wpis. W wolniejszej chwili. Dzis. Żegnamy. SOPOT. i przenosimy się do Marborka w sobote powrót do warszawy. Ale generalnie. Jestem bardzo zadowolona miło bylo zobaczyc się z osobami ktore się już zna i milo bylo. Poznac osobe wcześniej nie znane. Aa sama królowa zaskoczyla mnie oczywiście pozytywnie
Bosiek | 16.07.2026 | 02:48
Dareczku prosze odezwij się 667-948-976
Bosiek | 16.07.2026 | 02:40
Uff dopiero w domu. Koncert fantastyczny, pełna Opera Leśna a kolejka po autografy i zdjęcia bodajże na 1.5h czekania. I prawidłowo. Jak jest Gwiazda to i kolejka musi być.
Klaudia Łobodzińska | 15.07.2026 | 07:47
Ja już w Sopocie od poniedziałku po południa. Do jutra do 12. Wiec dzis. Się widzimy
Alicja z Gdanska | 14.07.2026 | 18:15
Marylko pozdrawiam z Gościńca na półwyspie, pensjonatu gdzie byłaś na wakacjach . Twoj wpis wisi na ścianie , że kto nie był e gościńcu to nie zna życia . Ja z mężem zwiedzamy okolice rowerami .
Darek-Gdynia | 14.07.2026 | 12:57
Witaj Bogumił po latach i do zobaczenia w Sopocie
Bosiek | 14.07.2026 | 09:37
Tak jest to wracam. I jutro sie widzimy w Sopocie.
Małgorzata M. | 14.07.2026 | 01:14
,,20 lat temu tu bywałem", woow Bosiek.. my tu cały czas gadu gadu.. dzięki Królowej i z Królową..
Małgorzata M. | 14.07.2026 | 01:09
Jejku jejku przywiało czerwone literki. Szczerze mówiąc już straciłam 99% nadziei na to, że Królowa pojawi się tu jeszcze przed koncertem w Sopocie. Został tylko 1% nadziei, bo zawsze jakiś zostaje. I proszę 1% wygrał, 99% przegrało. Tak się cieszę z tego powodu, mam uśmiech Brylla czyli taki szczery, piękny uśmiech :-). Oglądaliśmy koncert z Bochni, ktoś puścił relację na żywo i oczywiście widzieliśmy te strugi deszczu, a zaczynało się chyba pogodnie. Było dużo pozytywnych komentarzy włącznie z tymi, że na pewno śpiewa Pani z playbacku, bo przecież niemożliwe żeby Pani tak z przepony dawała radę :-).
Sopot, Trójmiasto i okolice nie mogą się doczekać Pani przyjazdu. Szkoda, że Pani tu nie mieszka, może częściej byśmy się spotkały, przypadkowo na molo albo Monte Cassino, a może w SPATiFie :-) Może podjedzie Pani zobaczyć napis, o którym kiedyś Pani pisałam ,,Są jeszcze brzegi, na których nie byłam, są jeszcze śniegi, których nie wyśniłam, są pocałunki, na które czekam, listy z daleka, drogi pod wiatr" słowa Agnieszki Osieckiej. A może już Pani widziała rok temu. Chyba muszę jutro wieczorem wybrać się do Sopotu na spacer i mój bieg bo już dawno nie byłam. Może spotkamy się w tym miejscu, o którym pisałam Pani w innym miejscu..:-) A ten sznur do przepasania sukienki w 70 roku w Sopocie był czarny, chyba farbowany.. Z tego co Pani pisze to będzie powrót sentymentalny do Opery Leśnej i Sopotu, zresztą chyba zawsze taki jest. Królowo przesyłam uściski, pozdrawiam serdecznie wszystkich fanów. Do miłego.. Sursum corda.
Bosiek | 14.07.2026 | 01:00
Pani Marylko, naprawdę miło, ze mozna tu wrócić.
Bosiek | 14.07.2026 | 00:59
Dobry wieczór, myślałem ze tu nie ma tego Forum. A tu takie zaskoczenie.
20 lat temu bywałem tu. No cóż miło, ze mogę tu wrócić. Darek. Ewa odezwijcie sie. Bogumil
Fanmaryli737378 | 13.07.2026 | 22:04
Słuszna poprawka, dzięki Pani Marylko :)
Maryla | 13.07.2026 | 21:16
Wczoraj w Bochni miałam pecha z
deszczem.Stałam na wybiegu,lało,jak z cebra,wielkimi kroplami,które mi wpadały do oczu,kapały na mikrofon.Postanowiłam,że zostaję,nie cofam się na zadaszoną scenę. Zresztą woda lała się też na scenę. Chórek solidarnie ze mną mókł. Wydaje mi się,że te litry wody miały wpływ na jakość dżwięku. Bałam się,że publiczność ucieknie, ale na szczęście zostali.Nawet mi się make up nie rozmazał za bardzo. Po włosach woda się lała,wyglądałam,jak zmokła kura.Spadła mi z głowy czerwona bandanka,leżała sobie w błocie.Przy okazji,nie mówi się bandamka,ani wandamka,tylko bandanka. Jutro juą jadę do mojego ukochanego Sopotu,w środę koncert.Planuję przebiórki,chociaż to zawsze niezręczne momenty dla publczności,bo jednak rozbieranie się do rosołu, zdejmowanie butów, wbijanie się w kolejny kostium, to proces.Ale jestem jednak ofiarą strojenia się.I tak mam od początku kariery.Np festiwal w Sopocie,rok 70.Mam zaspiewać Wozy kolorowe,a tu ani kasy,ani materiałów w sklepach.Babcia mi uszyła sukienkę ,ale pojawił się problem,czym sę przepasać.I olsnienie ,sznurem do wieszania bielizny. No,a na koncercie same problemy. Wysiadł mikrofon pod koniec piosenki. Zaszyłam się z płaczem w garderobie. Pozwolono mi wykonać utwór jeszcze raz .I była III nagroda. I znowu w środę stanę na tej kultowej scenie.M