Kazdy sie chyba zgodzi, ze elektryczny zeglarz na bis to najpiekniejsze zakonczenie pleneru. To piesn kaszubska, ale mysle ze w wielkopolsce zabrzmi tak samo fajnie. Pamietam koncert w Bytowie rok temu, ktory rozpoczal sie o godzinie umownie rozpoczynajacej najlepsza pore dnia ,czyli jego kres (noc) i ok. 23 ludzie zapalali latarki i było niezwykle magicznie. Podobno ten koncert byl najdluzszy z calej zeszlorocznej trasy plenerowej. Wracalem wtedy do Poznania zeby zdazyc na nastepny koncert i w hotelu bylem chyba o 5tej rano
A teraz slucham "Sie sciemnia" piekny numer.
Mam ostatnio wizje na fragment koncertu rozpoczetego o poznej godzinie z utworami: niech zyje bal, wariatka tanczy, łatwopalni, dobranoc panowie z latarkami w telefonach z gitarą elektryczną w stylu łatwopalnych, rozmowa przez ocean...
poza tym bardzo mi brakuje koncertow akustycznych. Bardzo. Tak bardzo, ze az mi sie snia po nocy jesli wogole spie :)
Ostatnio snil mi sie koncert w Romie, siedzialem w 2 rzedzie z lewej strony (tak jak 15 stycznia 2024roku) krolowa wykonywala "na brudno"
Na plenerach nie ma repertuaru akustycznego w wydaniu elektrycznym, a przeciez na brudno + gitara elektryczna + chór na 50 osób to doslownie sory ze sie wyraze ale emocjonalny rozpierdol, ktory oczyszcza. Mysle ze to pomysl warty przemyslenia, zwlaszcza ze jest taka wersja. Mam na mysli koncert z 27 wrzesnia 2007 roku w teatrze wielkim w Warszawie

KOGUT | 2.08.2026 | 11:43
Klaudia Łobodzińska | 2.08.2026 | 10:46
Yarek | 1.08.2026 | 22:59