Wlataaaam! Oczywiście z kawą w termosie w kratkę. Stawiam pod schodami i odpalam szafę grającą z Marylowymi bluesami. Bo jesień, więc z ochotą wrzucam się w nostalgię. Bywam tu każdego dnia, czytam, oglądam, słucham. I nic nie przemija. Marylowe „bale” nigdy się nie kończą. I tego się trzymam :) Na obecnym „rynku” nie znajduję dla siebie muzyki. To jest rozczarowujące. Słucham więc tego, co już znalazłam. Maryla, Janis, Etta, PJ Harvey. Ostatnio byłam w Muzeum ABBA. Jakoś nigdy ich nie lubiłam. Zaśpiewałam i zatańczyłam z awatarami i to było fajne. Ogromna kolekcja płyt i nagród. Ściana ze 25 m a na niej złoto i platyna. A rodacy ich niszczyli. Ot, taka refleksja :)
Marylu – jak dobrze, że jesteś. „O jak dobrze, panie Janku. Się idzie już spokojnie i się rozmawia...” (Siekierezada Stachury).
Paweł, wielkie dzięki!
Fantastyczne koncerty, „Maryla, petarda od lat i wciąż robisz czad!” i wszystko fantastyczne.
Kochani - Niech żyje bal, bo to życie to bal jest nad bale, niech żyje bal, drugi raz nie zaproszą nas wcale. (…) Bo to życie zachodu jest warte!
Trzymajcie się blisko siebie, bo to piękne trzymanie :). Ja znikam w bieszczadzkich lasach.
Serdeczności – Rękaw Biały

Rękaw Biały | 9.09.2026 | 06:32
Paweł Szwed | 6.09.2026 | 19:38
Klaudia Łobodzińska | 6.09.2026 | 19:08