X Zamknij

Ta strona używa ciasteczek (cookies) w celu zapewnienia najwyższej jakości usług. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na ich używanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

tuba.fm youtube

Lyrics

A
  • muz. S. Krajewski, sł. M. Biszczanik
    muzyka: Seweryn Krajewski
    słowa: Marek Biszczanik (CD: Życie ładna rzecz)
     
    Kolejna noc, jak stary pies
    W obroży z pordzewiałych gwiazd
    Jeszcze się łasi, skamle, rwie
    Lecz dzisiaj nie dopadnie nas
    - Na dzisiaj pas
     
    Już się nie wgryzie, nie te dziąsła
    Nie będzie drapać, jęczeć, kąsać
    Choćby szarpała aż do świtu
    Nie wyrwie z gardeł tamtych krzyków
    - Już po capstrzyku
     
    Może nie trzeba było tak
    Szaleńczo w górę, w górę grzać
    I zgarniać, chwytać, łapać, brać
    Bo zaraz amen, klezmer grać
    Może nie trzeba było tak
    Lecz po kropelce, po maluchu
    Sączyć to życie, a nie chlać
    - Gdziekolwiek, z gwinta
     
    Musimy przeżyć to, przetrzymać
    Choćby perliło się spod rzęs
    By jeszcze z tego życia wyrwać
    Soczysty, krwisty kęs
     
    Przysięgam, miesiąc, góra dwa
    Najdalej tuż po świętach
    Ja będę z tobą, niech to szlag
    Znów będę - wniebowzięta!
     
    Może nie trzeba było tak
    Szaleńczo w górę, w górę grzać
    I zgarniać, chwytać, łapać, brać
    Bo zaraz amen, klezmer grać
    Może nie trzeba było tak
    Lecz po kropelce, po maluchu
    Sączyć to życie, a nie chlać
    - Gdziekolwiek, z gwinta
     
    I znowu odpalimy ostro
    Choćby to pożreć miało nas
    Choćby groziło stosem, chłostą
    Zagramy jeszcze raz!
     
    I z lodem na parzących skroniach
    Do bólu szarpiąc każdą strunę
    Zdążymy, choćby biły gromy
    Zaliczyć każdą chmurę
     
    A może trzeba właśnie tak
    Szaleńczo w górę, w górę grzać
    I zgarniać, chwytać, łapać, brać
    Bo zaraz amen, klezmer grać
    A może trzeba właśnie tak
    I nie po kropli, po maluchu
    Sączyć, lecz chlać to życie, chlać
    - A choćby z gwinta!
  • muz. A. Lewandowski, sł. H. Szlechter

    słowa: Edward Szlechter
    muzyka: Adam Lewandowski

    (CD: 50)

    A mnie jest szkoda lata
    I letnich, złotych wspomnień,
    Niech mówią: głupia o mnie,
    A mnie jest żal...

    Za oknem szaro, smutno,
    A jeszcze przed miesiącem
    Wesoło, zieleń, słońce ...
    Naprawdę żal.

    To tak jak gdyby ktoś najdroższy nagle odszedł
    I zabrał radość, uśmiech, a zostawił łzy.
    Dlatego żal mi lata I ludzi, żal i nieba,
    Po którym płyną smutne jesienne mgły.

  • muz. S. Krajewski, sł. A. Osiecka
    muzyka: Seweryn Krajewski
    słowa: Agnieszka Osiecka (LP: Żyj mój świecie CD: Tribute To Agnieszka Osiecka
     
    Szmaragdów sznur pragnę mieć,
    pochlebców chór pragnę mieć.
    A na czas wojny podaruj mi
    kropelkę biało-siwej mgły.
    A na czas wojny podaruj mi
    kropelkę biało-siwej mgły.
     
    Nie lękam się chłodu gwiazd,
    choć wilczy tren zbudził nas. 
    A  na czas wojny, na czarne dni
    podaruj mi krople mgły.
    A na czas wojny, na czarne dni
    podaruj mi krople mgły.
     
    Chciałabym mieć sukien sto,
    chciałabym mieć wielki dom.
    A na czas wojny podaruj mi
    wilgotne, purpurowe bzy.
    A na czas wojny podaruj mi
    wilgotne, purpurowe bzy.
     
    Niech niebo nam deszcze śle,
    niech żyta łan srebrzy się.
    A na czas wojny daj Boże nam
    jedynie zapomnienia dar.
    A na czas wojny daj Boże nam
    jedynie zapomnienia dar.
     
    Nie lękam się świstu kul,
    nie lękam się śnieżnych pól.
    A na czas wojny daj Boże nam!
    jedynie zapomnienia dar.
    jedynie zapomnienia dar.
     
     
    Nie lękam się mroźnych zim
    Wichury co w niebie śpi
    A na czas wojny daj Boże O!
    Jedyny dar pamięć złą
    A na czas wojny daj Boże O!
    Jedyny dar pamięć złą
    A na czas wojny daj Boże O!
    Jedyny dar pamięć złą
  • muz. i sł. S. Sojka

    słowa i muzyka: Stanisław Sojka

    (CD: Absolutnie nic)


    Polska deszczowa, ja czekam na ciebie
    Na mieście ludzie mówili o cudzie
    Tak rzadko słońce przez chmury się przedziera
    Ja nie dbam o siebie
    Na obiad chleb z herbatą
    Herbata chińska, masło wyborowe
    A przy okazji śmierć krawatom

    Bujnie myślałam ostatnio o świecie
    O tym deszczu o tobie i o twoich udach
    I o miłości
    I że bez niej nie udałoby się nam nic
    Absolutnie nic

    Noc deszczowa, ja czekam na ciebie
    Na mieście ludzie mówili o cudzie
    Jak można żyć bez powietrza, ja nie wiem
    Kochany ja nie wiem
    I takie okropne lato
    I ty w potrzebie i ja tu nie wiem co
    Nie wiem co poradzić na to

    Bujnie myślałam ostatnio ...

  • muz. S. Krajewski, sł. A. Osiecka
    muzyka: Seweryn Krajewski
    słowa: Agnieszka Osiecka
    (CD: Tribute To Agnieszka Osiecka)
     
    Dzień dobry kochanie na łące,
    dzień dobry kochanie na polu.
    To żółte na górze to słońce,
    powiedz czy oczy nie bolą.
    Ach skąd, ach skąd...
     
    Dzień dobry kochanie w pokoju,
    dzień dobry kochanie przy kawie.
    Patrz ludzie się wcale nie boją,
    powiedz czy ładnie w Warszawie.
    Ach skąd,ach skąd, ach skąd...
     
    Dzień dobry kochanie w kochaniu, 
    dzień dobry kochanie w zaśnięciu.
    To białe na niebie to anioł
    więc zaśnij nim zliczysz do pięciu.
     
    Dzień dobry kochanie w rozłące,
    dzień dobry kochanie w rozstaniu.
    Początek czasami jest końcem,
    mądre cyganki nie kłamią.
    Ach skąd, ach skąd, ach skąd...
  • muz. J. Wasowski, sł. J. Przybora
    słowa: Jeremi Przybora
    muzyka: Jerzy Wasowski
    (nagranie okolicznościowe - Opole '85; wykonanie: Maryla Rodowicz i Andrzej Rosiewicz, tekst pogrubiony - Maryla Rodowicz)
     
    Minął sierpień, minął wrzesień.
    Znów październik i ta jesień
    Rozpostarła melancholii mglisty woal.
    Nie żałuję letnich dzionków,
    Róż, poziomek i skowronków.
    Lecz jednego, jedynego jest mi żal.
     
    Addio, pomidory!
    Addio, ulubione
    Słoneczka zachodzące
    Za mój zimowy stół!
    Nadchodzą znów wieczory
    Sałatki nie jedzonej,
    Tęsknoty dojmującej
    l łzy przełkniętej wpół.
    To cóż, że jeść ja będę zupy i tomaty,
    Gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ
    W te witaminy przebogaty.
    Addio, pomidory!
    Addio, utracone!
    Przez długie złe miesiące
    Wasz zapach będę czuła.
     
    Owszem była i dziewczyna,
    l miłości pajęczyna,
    Co oplotła drżący dwukwiat naszych ciał.
    Porwał dziewczę zdrady poryw
    l zabrała pomidory
    Te ostatnie com schowane przed nią miał.
     
    Addio, pomidory!
    Addio, ulubione
    Słoneczka zachodzące
    Za mój zimowy stół!
    Nadchodzą znów wieczory
    Sałatki nie jedzonej,
    Tęsknoty dojmującej
    l łzy przełkniętej wpół.
    To cóż, że jeść ja będę zupy i tomaty,
    Gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ
    W te witaminy przebogaty.
    Addio, pomidory!
    Addio, utracone!
    Przez długie złe miesiące
    Wasz zapach będę czuła.

     

B
  • słowa: ?
    muzyka: ?
    (Nagranie radiowe 1988)
     
    Baj, baj, baj, baj! - odpływam
    Z biletem w jedną stronę.
    Zmęczenia koniec, koniec dręczenia -
    Znajdź sobie nowy obiekt.
    Baj, baj, baj, baj! - odpływam
    Z biletem bez powrotu.
    Męską ambicję gdzie indziej wyżywaj - 
    Ja spływam - pa! pa! - ja się zmywam!
     
    Przesyłać ci będę puste koperty - 
    Niech myślą, że miłość wciąż trwa.
    Pomysł jest nie mój, jest z innej piosenki - 
    Dla takich naiwnych jak ja.
     
    Buty na nogi, makijaż na twarz -
    Ciao, amore mio!
    Kamyk zielony nic nie jest wart,
    Tandetę zostawiam, adio!
     
    Buty na nogi, makijaż na twarz -
    Ciao, ciao amore!
    Kamyk zielony nic nie jest wart,
    Tandety ze sobą nie biorę!
     
    Baj, baj, baj, baj! - odpływam
    Z biletem w jedną stronę.
    Męczenia koniec, koniec dręczenia -
    Znajdź sobie nowy obiekt.
     
    Baj, baj, baj, baj! - odpływam
    Z biletem bez powrotu.
    Męską ambicję gdzie indziej wyżywaj - 
    Ja spływam - pa! pa! - ja się zmywam!
     
    Żegnaj więc, żegnaj,
    Bądź wreszcie szczęśliwy -
    Pa! Ciao amore!
     
    Pakuję do torby
    Swe stare sukienki,
    Niczego twojego nie biorę.
     
    Buty na nogi, makijaż na twarz -
    Ciao, amore mio!
    Kamyk zielony nic nie jest wart,
    Tandetę zostawiam, adio!
    Buty na nogi, makijaż na twarz -
    Ciao, amore mio!
    Kamyk zielony nic nie jest wart,
    Tandetę zostawiam, adio!
     
    Baj, baj, baj, baj, baj, baj!
    Baj, baj, baj, baj, baj, baj!
    Baj, baj, baj, baj, baj, baj!
    Baj, baj, baj, baj, baj, baj!
    Baj, baj!
  • (Nagranie radiowe, 1970)
     
    Czy pamiętacie kowala jak dmuchał w miech
    Wiatrami kuźnie rozpalał i kuł za trzech
    A że niegłupi był człowiek, robotę znał
    Więc ukuł nawet przysłowie i ludziom dał
    Przysłowie było jasne jak słońce
    Kujmy żelazo póki gorące
    Kujmy żelazo póki gorące
     
    Zostało długo wśród ludzi, do dzisiaj trwa
    Co narodziło się w kuźni za dawnych lat
    I kiedy głowa bezradna nie wie w czym sęk
    Pomaga myśl znad kowadła wydając dźwięk
     
    Dźwięk taki prosty, jasny jak słońce
    Kujmy żelazo póki gorące
    Kujmy żelazo póki gorące
     
    Kto tam się waha i żali na trudny czas
    Niech w oku iskrę zapali choc jeden raz
    Bo to co w ludziach zapłonie roznosi wiatr
    Z iskierki rodzi się płomień i zmienia świat
     
    Przy tym płomieniu jasnym jak słońce
    Kujmy żelazo póki gorące
    Kujmy żelazo póki gorące
  • muz. A. Zieliński, sł. A. Osiecka
    słowa: Agnieszka Osiecka
    muzyka: Andrzej Zieliński
    (LP: Żyj mój świecie, CD: Full, Antologia I, Niebieska Maryla)
     
    Pamiętam był ogromny mróz
    od Cheetaway do Syracuse
    pamiętam był ogromny mróz
    od Cheetaway do Syracuse
    Sam diabeł szepnął: wietrze wiej
    od Syracuse do Cheetaway
    Sam diabeł szepnął: wietrze wiej
    od Syracuse do Cheetaway
     
    Trzech pasażerów pociąg wiózł 
    od Cheetaway do Syracuse
    Trzech pasażerów pociąg wiózł 
    od Cheetaway do Syracuse
     
    W moim przedziale wszyscy trzej
    ten z Syracuse, ten z Cheetaway
    W moim przedziale wszyscy trzej
    ten z Syracuse, ten z Cheetaway
     
    Ten trzeci to był na mój gust
    nie z Cheetaway nie z Syracuse
    Ten trzeci to był na mój gust
    nie z Cheetaway nie z Syracuse
     
    Mój cudzoziemcze zostać chciej
    gdzieś w Syracuse, gdzieś w Cheetaway 
    Mój cudzoziemcze zostać chciej
    gdzieś w Syracuse, gdzieś w Cheetaway
     
    Zatęsknisz jeszcze do mych ust
    do Cheetaway, do Syracuse 
    Zatęsknisz jeszcze do mych ust
    do Cheetaway, do Syracuse
     
    Wesele będzie hejże, hej
    od Syracuse do Cheetaway
    Wesele będzie hejże, hej
    od Syracuse do Cheetaway
  • muz. trad., sł. W. Młynarski
    słowa: Wojciech Młynarski
    muzyka: trad.
    (CD: Karnawał 2000)
     
    Bandanamera, napadła banda na mera
    u jubilera, napadła banda na mera.
    Wzruszeni, wzburzeni szczerze, 
    wam kablujemy po drutach, 
    depesze o naszym merze, 
    który sie kochał w biżutach.
     
    I kiedy w ubiegły wtorek, 
    do jubilera niósł worek.
     
    Bandanamera, napadła banda na mera 
    u jubilera, napadła banda na mera.
     
    Interpol ręce umywa, 
    Herbapol biedny mer łyka,
    gangsterów banda złośliwa,
    wciąż przed pościgiem umyka, 
    mer nam podupadł ze zdrowiem,
    miasto jest w strachu albowiem
     
    Bandanamera, napadła banda na mera, 
    łapta ją tera, panowie łapta ją tera.
  • muz. R. Janson, sł. A. Mogielnicki
    słowa: Andrzej Mogielnicki
    muzyka: Robert Janson (CD: Przed zakrętem)
     
    Do baru przed zakrętem, gdzie
    Plastikiem neon lśni
    Na popas, dotaczamy się
    Strudzeni setką mil
    Siadamy blisko wyjścia, bo
    Tak lepiej, bez dwóch zdań
    I zamawiamy byle co
    Na szybko z karty dań
    Późno już
    Wcześnie zbyt i tak godziny tej nie zna nikt
    Nie, nie zna nikt
    Cienie drżą Duchy śpią
    Na łąkach w siwej mgle
    Gdzieś konie rżą
    Obcy tu
    Obcy tam
    Pełni wrażeń, dat i miejsc
    Które nic nie dają nam
    Zbędni tam
    Zbędni tu
    Wszędzie, czyli nigdzie wciąż
    Po pętlach dróg toczymy się
    Ze snu do snu
    Jedziemy, diabli wiedzą skąd
    I dokąd, czort to wie
    Wystarczy klakson zamiast trąb
    W ten Ostateczny dzień
    Przed siebie po omacku wprost
    Z historii zwiać się chce
    Do Europy tysiąc wiorst
    A drogi ciągle złe
    Późno już...
  • muz. i sł. A. Korzyński
    muzyka i słowa: Andrzej Korzyński (CD: Życie ładna rzecz)
     
    Żabie uda, raki i ślimaki
    Gdy to widzę, to mnie zaraz mdli
    Egzotyczne, takie dzikie te zwierzaki
    Najwyraźniej nie pasują mi
     
    Żabia nóżka raczej nieciekawa
    Łatwo wyrwać, złamać nóżkę tą
    Żabia nóżka taka chuderlawa
    Za to moja noga jest jak dzwon
     
    Jest bardzo wesoło
    Szwedzki stół się gnie
    Leci kupa śmieci
    Wszyscy bawią się
    Impreza na medal
    Leję sobie w szkło
    Tego i owego
    A także to tamto
     
    Przełamuję niechęć do ślimaka
    A w marzeniach jestem sam na sam
    Z tym facetem, który nie wie
    Że posiada klucz do raju bram
     
    Czy wypijesz ze mną słodkie wino
    Spójrz w me oczy, a zobaczysz, że
    rzucimy na grilla żar - kiełbaski dwie
    Do białego rana zabawimy się
  • muz. Carla Armente, sł. K. Nosowska
    (duet ze Sławkiem Uniatowskim)
    muzyka/słowa: Carla Armente, Krzysztof Kiljański / Kasia Nosowska
    (CD:  Kochać)
     
    będzie to, co musi być
    wsłuchaj się w pierwotny rytm
    zsynchronizuj z ziemią puls
    zdarzeń nie przyspieszy nic...
     
    biegłem przecinając mrok
    potykając się co rusz
    o niesforny, jakby obcy
    własny cień...
    księżyc z lekka drwił.
    dogonić chciałem przyszłość
    przejrzeć boski plan
    chciałem dopaść siebie
    z przyszłych dni
    sprawdzić czy
    szczęśliwy ze mnie gość...
    będzie to, co musi być...
     
    biegłem jak szalony w mrok
    uliczkami z kocich łbów
    a odgłos moich kroków
    płoszył sny
    dzieci, mężów, żon...
    dogonic chciałem przyszłość
    zdemaskować boski plan
    chciałem spotkać siebie
    z przyszłych dni
    sprawdzić czy,
    wciąż ją przy sobie mam...
  • muz. K. Gaertner, sł. W. Jagielski
    słowa: Wojciech Jagielski
    muzyka: Katarzyna Gaertner
    (LP: Święty spokój LP, 1982, CD: Seventh Vol.: Samo-Wola, 2010)
     
    To, że nie jestem żadną tam personą
    I że za plecami nie mam też nikogo
    Że u kilku menów rzadko w domu bywam
    Ze kariery bonzów drinkiem nie opijam
     
    Niechaj to nic nie znaczy
    Daj sobie wytłumaczyć
    Chciej zobaczyć, co gra w duszy mej
     
    Bierz mnie, póki jestem młoda
    Bierz mnie, póki mi nie szkoda
    Bierz mnie póki jest uroda jeszcze olaboga
    Bierz mnie póki na to pora
    Bierz mnie póki jestem skora
    Bierz mnie póki po torach jeżdżę i nie konam
    Bierz mnie zanim mi to minie
    Bierz mnie zanim zapał zginie
    Bierz mnie zanim po godzinie szczęście się odwinie
    Bierz mnie zanim się odechce
    Bierz mnie zanim znajdziesz lepsze
    Bierz mnie, zanim mnie kto inny zechce
     
    To, że nie jestem czyjąś piątą żoną
    I że na bankietach tuzy mnie nie gonią
    Że osobistości nie znam osobiście
    Ze wśród moich gości nie mam ich na liście
    Niechaj to nic nie znaczy
    Daj sobie wytłumaczyć
    Chciej zobaczyć, co gra w duszy mej
     
    Bierz mnie, póki jestem młoda
    Bierz mnie, póki mi nie szkoda
    Bierz mnie póki jest uroda jeszcze olaboga
    Bierz mnie póki na to pora
    Bierz mnie póki jestem skora
    Bierz mnie póki po torach jeżdżę i nie konam
    Bierz mnie zanim mi to minie
    Bierz mnie zanim zapał zginie
    Bierz mnie zanim po godzinie szczęście się odwinie
    Bierz mnie zanim się odechce
    Bierz mnie zanim znajdziesz lepsze
    Bierz mnie, zanim mnie kto inny zechce
     
    Niechaj to nic nie znaczy
    Daj sobie wytłumaczyć
    Chciej zobaczyć, co gra w duszy mej
     
    Bierz mnie, póki jestem młoda
    Bierz mnie, póki mi nie szkoda
    Bierz mnie póki jest uroda jeszcze olaboga
  • muz. J. Mikuła, sł. A. Osiecka
    słowa: Agnieszka Osiecka
    muzyka: Jacek Mikuła
    (LP: Wsiąść do pociągu, CD: Full, Antologia II)
     
    Przypłynęła z wielkich rzek
    bossa nova – sza-ba-da,
    czyste serce ma jak śnieg,
    choć mówią o niej tu inaczej,
    na śniadanie cukier je,
    nocą pije biały dżin,
    a nad ranem, gdy ja śpię
    cichutko z zimna drży i płacze: 
     
    Wezmę cię do łóżka
    nie płacz już głuptasie,
    patrz, tu jest poduszka
    i dla ciebie jasiek,
    wybacz, że nago śpię..
    Ogrzej się na płatkach
    szmatkach i różyczkach
    tam, gdzie sny są moje
    będzie i muzyczka -
    wybacz, że nago śpię...
     
    Migdałowy zapach twój
    w moje włosy wplątał sen,
    widzę znów motyli rój
    i kwitnie, kwitnie len w dolinie.
    Kupię ci żywego lwa
    byś jak w domu miała tu
    posłuchajmy, co tak gra
    i żali się nam jak dziewczyna. 
     
    Wezmę cię do łóżka,
    nie płacz już głuptasie
    patrz, tu jest poduszka
    i dla ciebie jasiek,
    wybacz, że nago śpię..
    Ogrzej się na płatkach
    szmatkach i różyczkach
    tam, gdzie sny są moje
    będzie i muzyczka -
    wybacz, że nago śpię.
     
    Na zielonym stole
    stoi pełna szklanka,
    czyś ty mi piosenka,
    czyś ty mi kochanka,
    wybacz, że nago śpię..
    Noce niedośnione
    oczy nieprzytomne,
    tańczy panna młoda,
    życia nam nie szkoda,
    wybacz, ze nago śpię.
     
    Zapłakałaś dziś przez sen
    i wołałaś... Nie, nie mnie.
    Arcysmutny to był tren
    i nie wiem, czy to źle - czy pięknie...
    Zapamiętam dotyk twój
    i sukienki z czarnych róż,
    a ty mnie się trochę bój
    i nie myśl, że mi serce pęknie... 
    Sama idź do łóżka,
    nie płacz już głuptasie
    patrz, tu jest poduszka
    i samotny jasiek,
    wybacz, że nago śpię...
    Ogrzej się na płatkach
    szmatkach i różyczkach
    tam, gdzie sny są moje
    nie śpi już muzyczka,
    wybacz, że nago śpię..
     
    Na zielonym stole
    stoi pełna szklanka,
    czyś ty mi piosenka,
    czyś ty mi kochanka -
    wybacz, że nago śpię
    Noce niedośnione,
    oczy nieprzytomne,
    mija w rzece woda,
    mija bossa nova -
    wybacz,że zbudzę się... że sama śpię...
  • muz. J. Mikuła, sł. A. Osiecka

    Przypłynęła z wielkich rzek
    bossa nova - szabada,
    czyste serce ma jak śnieg,
    choć mówią o niej tu inaczej,
    na śniadanie cukier je,
    nocą pije biały dżin,
    a nad ranem, gdy ja śpię
    cichutko z zimna drży i płacze: 

    Wezmę cię do łóżka
    nie płacz już głuptasie,
    patrz, tu jest poduszka
    i dla ciebie jasiek,
    wybacz, wybacz że nago śpię..
    Ogrzej się na płatkach
    szmatkach i różyczkach
    tam, gdzie sny są moje
    będzie i muzyczka -
    wybacz, wybacz że nago śpię...

    Migdałowy zapach twój
    w moje włosy wplątał sen,
    widzę znów motyli rój
    i kwitnie, kwitnie len w dolinie.
    Kupię ci żywego lwa
    byś jak w domu miała tu
    posłuchajmy, co tak gra
    i żali się nam jak dziewczyna. 

    Wezmę cię do łóżka,
    nie płacz już głuptasie
    patrz, tu jest poduszka
    i dla ciebie jasiek,
    wybacz, że nago śpię..
    Ogrzej się na płatkach
    szmatkach i różyczkach
    tam, gdzie sny są moje
    będzie i muzyczka -
    wybacz, że nago śpię.

    Na zielonym stole
    stoi pełna szklanka,
    czyś ty mi piosenka,
    czyś ty mi kochanka,
    wybacz, że nago śpię..
    Noce niedośnione
    oczy nieprzytomne,
    tańczy panna młoda,
    życia nam nie szkoda,
    wybacz, ze nago śpię.

    Zapłakałaś dziś przez sen
    i wołałaś... Nie, nie mnie.
    Arcysmutny to był tren
    i nie wiem, czy to źle - czy pięknie...
    Zapamiętam dotyk twój
    i sukienki z czarnych róż,
    a ty mnie się trochę bój
    i nie myśl, że mi serce pęknie... 
    Sama idź do łóżka,
    nie płacz już głuptasie
    patrz, tu jest poduszka
    i samotny jasiek,
    wybacz, że nago śpię...
    Ogrzej się na płatkach
    szmatkach i różyczkach
    tam, gdzie sny są moje
    nie śpi już muzyczka,
    wybacz, że nago śpię..

    Na zielonym stole
    stoi pełna szklanka,
    czyś ty mi piosenka,
    czyś ty mi kochanka -
    wybacz, że nago śpię
    Noce niedośnione,
    oczy nieprzytomne,
    mija w rzece woda,
    mija bossa nova -
    wybacz,że zbudzę się... że sama śpię...

  • muz. trad., sł. J. Porazińska
    słowa: J. Porazińska
    muzyka: trad. 
    (LP: Był sobie król)
     
    Był sobie król
    Był sobie paź
    i była też królewna
    żyli wśród róż
    nie znali burz
    rzecz najzupełniej pewna
    Kochał ją król
    kochał ją paź
    kochali ją oboje
    i ona ich kochała też
    kochali się we troje
     
    Lecz srogi los
    okrutna śmierć
    w udziale im przypadła
    króla zjadł pies
    pazia zjadł kot
    królewnę myszka zjadła
    Lecz żeby ci
    nie było żal
    dziecino ukochana
    z cukru był król
    z piernika paź
    królewna z marcepana.
  • muz. J. Mikuła, sł. A. Osiecka
    słowa: Agnieszka Osiecka
    muzyka: Jacek Mikuła
    (LP: Wsiąść do pociągu , CD: Tribute to Agnieszka Osiecka)
     
    Ziemio dobra, ziemio stara
    zbyt surowo nie sądź nas,
    bądź jak orzeł i jak sarna,
    daj nam ciszę, daj nam czas.
    Ziemio dobra, ziemio stara,
    w mysich dziurach czuwa śmierć
    to umiera dawna wiara,
    a tej nowej tli się ćwierć...
     
    Może jutro coś się zmieni,
    oniemiały zabrzmi dzwon
    i zbawieni znów i odkupieni znów,
    dony, dony, dony, don-
    zarobimy gdzieś pieniądze,
    nie wrócimy do tych stron,
    i z kamieni dwóch odbudujemy dom,
    tylko odwróć, siostro, kartę złą!
     
    Ziemio dobra, ziemio stara
    czemu szczęścia nam nie żal?
    Każdy ranek nas oddala,
    chciałeś palić, no to pal...
     
    Może jutro coś się zmieni
    oniemiały zabrzmi dzwon
    i zbawieni znów i odkupieni znów,
    dony, dony, dony, dony, dony, don-
    odnajdziemy miłą miłość,
    spadną deszcze, wzejdzie plon
    i z pożarów dwóch odbudujemy dom,
    tylko odwróć, siostro, kartę złą.
     
    Ziemio dobra, ziemio stara
    ty mi przebaczenie dasz...
    Byłam sama, jestem sama,
    resztę grzechów dobrze znasz,
    resztę grzechów dobrze znasz.
  • muz. S. Krajewski, sł. A. Osiecka
    słowa: Agnieszka Osiecka
    muzyka: Seweryn Krajewski 
    (CD: Tribute to Agnieszka Osiecka)
     
    Kiedyś byłam stara, co tu kryć,
    omijałam bary, na cóż pić.
    Szorowałam gary, piłam tran,
    podczas kiedy szeryf żył nad stan.
     
    Ależ byłam stara mówię wam,
    każdy dzień był szary, każdy plan.
    Lecz to wszystko zapomniałam raz, dwa,
    bo poznałam Seweryna K.
     
    Kiedyś byłam smutna, jak zły pies
    Każdy żart mnie złościł, każdy gest
    Sama w dużym łóżku, co za los
    Od płakania miałam długi nos
     
    Ależ byłam smutna, jak wuj Tom
    Wszystkie moje lustra szły na złom
    Dziś po świecie się nie tłukę, jak ćma
    Bo znalazłam Seweryna K.
     
    Ależ byłam smutna, jak wuj Tom
    Wszystkie moje lustra szły na złom
    Dziś po świecie się nie tłukę, jak ćma
    Bo znalazłam Seweryna K.
     
    Kiedyś byłam głupia, jak zły rym
    Osioł by osłupiał, a ty z nim
    Znałam po bułgarsku jeden wic
    A poza tym nie wiedziałam nic
     
    Ależ byłam głupia, mówię wam
    Dziś ze świecą szukaj takich dam
    Lecz to wszystko przeminęło raz, dwa
    Bo mnie lubi, ten Seweryn K.
     
    Na dojrzałość szarą mamy czas
    Zanim przyjdzie, po cóż mówić pas
    W melancholię czarną wpadać wstyd
    Lepiej śnieżną chustą witać świt.
     
    Nie poganiaj losu, kiedy śpi
    Za młodością głosuj, w czasie gry
    A gdy z oczu ci popatrzy dal zła
    Spróbuj poznać Seweryna K.
C
  • słowa: Włodzimierz Patuszyński
    muzyka: Jan Janikowski
    (DVD: Jest cudnie, 2008. Edycja specjalna)
     
    Chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą
    Chcę przez życie śpiewająco razem iść.
    Chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą
    Może mnie o rękę prosić choćby dziś.
     
    Z nim by było szczęście moje,
    Dwie gitary i nas dwoje -
    To marzenie w sercu budzi niepokoje.
     
    Chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą
    Ja zawrócę mu gitarę, a on mnie.
    Chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą,
    Chłopca z gitarą chcę.
     
    Były bajeczki o pannie do wzięcia,
    O córce monarchy co chciała mieć księcia.
    Lecz ja nie jestem córką króla,
    Więc tytuł książęcy mnie nie rozczula.
     
    Choć by się znalazł królewicz czy ksążę,
    Ja nigdy na pewno z nim życia nie zwiążę,
    Chyba że oprócz tytułu by miał
    Gitarę i na niej grał.
     
    Chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą
    Chcę przez życie śpiewająco razem iść.
    Chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą
    Może mnie o rękę prosić choćby dziś.
     
    Z nim by było szczęście moje,
    Dwie gitary i nas dwoje -
    To marzenie w sercu budzi niepokoje.
     
    Chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą
    Ja zawrócam mu gitarę, a on mnie.
    Każdy z gitarą byłby dla mnie parą,
    Więc para najlepsza - gitara i ja.
  • muz. A. Rosner, sł. L.J. Kern
    słowa: Ludwik Jerzy Kern
    muzyka: Adi Rosner
    [DVD: Jest cudnie, 2008. Edycja specjalna, CD: 50 (2010)]
     
    Płynął strumyk przez zielony las,
    A przy brzegu leżał stukilowy głaz.
    Płynął strumyk, minął jakiś czas,
    Stukilowy głaz zaginął,
    Strumyk płynie tak jak płynął.
     
    Cicha woda brzegi rwie,
    Nie wiesz nawet jak i gdzie.
    Nie zdążysz nawet zabezpieczyć się,
    Bo nie zna nikt metody,
    By się ustrzec cichej wody.
    Cicha woda brzegi rwie,
    Nie wiesz nawet jak i gdzie,
    Ma rację, że tak powiem, to przysłowie:
    Cicha woda brzegi rwie.
     
    Szła dziewczyna przez zielony las
    Popatrzyła na mnie tylko jeden raz.
    Popatrzyła. Minął jakiś czas,
    Lecz widocznie jej uroda
    Była jak ta cicha woda.
     
    Cicha woda brzegi rwie,
    Nie wiesz nawet jak i gdzie.
    Nie zdążysz nawet zabezpieczyć się,
    Bo nie zna nikt metody,
    By się ustrzec cichej wody.
    Cicha woda brzegi rwie,
    Nie wiesz nawet jak i gdzie,
    Ma rację, że tak powiem, to przysłowie:
    Cicha woda brzegi rwie.
     
    Płynął strumyk przez zielony las,
    Skończył się już dla mnie kawalerski czas.
    Teraz tylko czasem - proszę was -
    Kiedy żona mnie nie słyszy,
    Śpiewam sobie jak najciszej.
     
    Cicha woda brzegi rwie,
    Nie wiesz nawet jak i gdzie.
    Nie zdążysz nawet zabezpieczyć się,
    Bo nie zna nikt metody,
    By się ustrzec cichej wody.
    Cicha woda brzegi rwie,
    Nie wiesz nawet jak i gdzie,
    Ma rację, że tak powiem, to przysłowie:
    Cicha woda brzegi rwie...
  • muz. J. Wąsowski, sł. J. Wołek, J. Wąsowski
    słowa: Jan Wołek, Jacek Wąsowski
    muzyka: Jacek Wąsowski (CD: Złota Maryla
     
    Była raz Murzynka miła,
    posąg z czarnej skały,
    co w Dunajcu Czarnym żyła,
    Stach Bachleda w Białym.
     
    Cosik brało ich ku sobie,
    wzięli na odwagę,
    ona jemu dała tam-tam,
    a on jej ciupagę.
     
    A ona go kua, kua
    tumana, muła.
    A on: aua, aua!
    Je, je, je!
    A on jej puk-puk w tam-tam.
    Ua - ua!
    A ona: e tam, e tam.
    Je - je - je!
     
    Z tej miłości pili cięgiem,
    gorzałę ze śmagą.
    On jej w końcu przyrżnął bębnem,
    ona mu ciupagą.
     
    Morał z tego względem trunków
    ukuli u górali:
    Nie mieszaj chłopie gatunków,
    bo ci łeb rozwali.
     
    A ona go...
     
    Że Murzynka w tej parafii
    żaden cud na ziemi,
    bo już przecie nom sie trafieł
    w Poroninie Lenin.
     
    A, że była psiakrew śwarno
    Stach kcioł zwyobracoć,
    ale nocka było corno
    nie mógł jej namacoć.
     
    A ona go...
  • muz. S. Krajewski sł. A. Osiecka
    słowa: Agnieszka Osiecka
    muzyka: Seweryn Krajewski (CD: Absolutnie nic)
     
    Pytają przy deserze 
    i u piekielnych bram. 
    Co nam ten rok zabierze 
    a co daruje nam?
     
    Kobieta grzechy pierze 
    a Bóg zamyka kram. 
    Co nam ten rok zabierze 
    a co daruje nam? 
     
    W zielonej stratosferze 
    przybyło kilka plam. 
    Co nam ten rok zabierze 
    a co daruje nam? 
     
    Czernieją miejskie wieże
    nie widać pan czy cham. 
    Co nam ten rok zabierze 
    a co daruje nam? 
     
    Rogata młodość znika,
    nadchodzi szary czas.
    Nieczęsto już muzyka
    do tańca budzi nas. 
     
    Już pokolenie młode
    dobiera nowy ton
    i jutro pójdzie w szkodę
    u boku nowych żon...
     
    Robimy się jak skała,
    każdy jest w nocy sam.
    Co nam ten rok zabierze 
    a co daruje nam? 
     
    Za nasze polskie życie, 
    za takie, jakie jest, 
    wypijmy wódki łyczek 
    z domieszką cichych łez... 
    Wypijmy wódki łyczek 
    z domieszką cichych łez... 
  • muz. J. Pruszkowski, sł. A. Mogielnicki
    słowa: Andrzej Mogielnicki
    muzyka: Jarosław Pruszkowski
    (CD: Przed zakrętem, Niebieska Maryla)
     
    Był ślub wśród najwyższych sfer
    Taki odlot każdy mieć by chciał
    Sto prób odbyło się
    Żeby każdy swoje miejsce znał
    Już miał gruchnąć marsz
    Biskup stułę w gładkie dłonie wziął...
    Gdy ktoś z pierwszych ław
    Nagle wrzasnął rany Boskie STOP!
     
    I zrobił się szum
    Jak nie wiem co-o o
    Gdy cały ten tłum ryknął na głos:
     
    Co się stało z Mamą?
    Mama zniknęła stąd
    Krótką chwilę była
    Gdzieś się zmyła
    Każdy trzeba przeszukać kąt
    Co się stało z Mamą?
    Ktoś musiał widzieć ją
    Cały ślub wstrzymamy
    Bo bez Mamy
    Wszyscy goście jak dzieci są
     
    Zaczął się ruch
    Jak na placu pełnym blaszanych szczęk
    Wzdłuż naw rozległ się
    Telefonów komórkowych brzęk
    Do drzwi wszyscy pchali się
    Jakby przed czymś szybko chcieli zbiec
    Wciąż rósł przed kościołem kurz
    Tak za Mercem szybko śmigał Merc!
    Za chwilę przez fax
    To poszło na kraj-aj-jaj
    I wśród innych kraks
    Ten problem był naj-naj-naj: Co się stało z mamą ?
    Mama tak na oko ze dwa metry wysoka
    Uwielbia stek i gulasz
    Na plecach ma tatuaż
    Gdy grozi wielka wsypa
    To wyskakuje z jeepa
    Tak się ten opis kończy
    A teraz list gończy
  • muz. S. Krajewski, sł. A. Osiecka
    słowa: Agnieszka Osiecka
    muzyka: Seweryn Krajewski
    (LP: Cyrk nocą; CD: Antologia III)
     
    Zmarłe konie w cyrku straszą, gdy zapada noc
    Popatrz, jak areną biegnie cień
    Byłem piękny, byłem młody, śpiewa nocny koń
    Resztę mej urody zmyje dzień.
     
    Póki macie siebie, ciebie
    Szklankę nocy, kromkę dnia
    To orkiestra jeszcze w sercach gra.
     
    Póki jadą jeszcze wozy
    Pośród czarnych łąk
    To się w końcu zawsze znajdzie port.
     
    Póki jeszcze żadna bujda
    Nie zatruła wam dusz
    Nie zabraknie dla was słodkich róż.
     
    Póki świecą światła rampy
    I choć został jeden widz
    To do szczęścia nie potrzeba nic.
     
    Nocą słychać w cyrku hałas pękających serc
    Znowu ktoś cyrkówkę kocha mniej...
    Rano zmiecie stare serca pracowity stróż
    I przeminie echo śpiewki tej.
     
    Póki macie siebie, ciebie...
  • muz. I. Blake, L. Escolar, sł. J. Wołek
    słowa: Jan Wołek
    muzyka: I. Blake, L. Escolar (CD: Karnawał 2000
     
    Gdzieś tu jest!
    Gdzie się przed nami chowasz, Maryla? 
    Gdzieś tu jest, 
    gdzieś tu na pewno jest! 
     
    Ole ole...prowadź nas muzyko.
    Ole ole...razem z nami bądź.
    Ole ole...znikąd, aż donikąd.
    Ole ole...zawsze z nami bądź. 
     
    Gdzieś tu jest...
     
    Czasem bywa, że z klęczek wstaje dzień, 
    zamiast słońca jest dziura w niebie, 
    świat przed mną przykrywa wielki cień, 
    i daleko mi do siebie, 
    a tu głos: Maryla, 
    ty się nie rozpylaj,
    życie to jest chwila, 
    ty nie marnuj Maniu dni, 
    ty się nie dręcz Mania, 
    jesteś od śpiewania, 
    więcej się nie wzbraniaj, 
    ty weź się w kupę Maniu.
     
    Mija stres! - kiedy słyszę "Czadu Maryla!", 
    jest, jak jest! - ważne słowa dwa, 
    mija stres! - kiedy słyszę "Czadu Maryla!", 
    dobrze jest! - żyje się gdy sie gra! 
     
    I do wieczora trwa nieprzerwany cud! 
    Szaleje dzwięków sfora i fruną pszczoły nut! 
    Bo zawsze dobra pora na uszy spływa miód, 
    od rana do wieczora, trwa nieprzerwany cud
     
    Czasem bywa...
  • muz. S. Krajewski, sł. A. Strzelecki
    słowa: Andrzej Strzelecki
    muzyka: Seweryn Krajewski
    (LP: Gejsza nocy
     
    Czas upływa, lat przybywa,
    bądźmy szczerzy.
    Już nie spojrzy na mnie
    junior, ni harcerzyk.
    Ale nie jest źle, póki co,
    bo się jeszcze chce śpiewać choć
    czas umyka i nie wnika,
    że psychika.
    Nie u wszystkich taka mocna,
    jak u byka.
    Odliczając dni, brzydko klniesz,
    lat przybywa i pytań też.
    Jaka będzie dalsza wersja życiorysu,
    i czy będzie ów życiorys wart opisu.
    Każdy wrak czuje brak,
    głowa, jak pusty bak,
    z panienkami też już nie tak.
     
    Komuś broda nie chce rosnąć,
    jak należy.
    Tak to bywa, gdy się zbyt
    wysoko mierzy.
    Ale nie jest źle, póki co,
    bo się jeszcze chce śpiewać choć,
    z perspektywy bardziej śmieszy,
    a mniej boli.
    Czas używa raczej cukru, niźli soli.
    Niby nie jest źle, póki co,
    bo się jeszcze chce wierzyć w to,
    że najlepsze jeszcze będzie,
    że przed Tobą, że nie minie i
    nie przejdzie mimo, obok.
    Znowu masz nowy frak.
    Głowa, jak pełny bak,
    i panienka znów mówi tak.
     
    Czas upływa, lat przybywa,
    bądźmy szczerzy.
    Już nie spojrzy na mnie
    junior, ni harcerzyk.
    Każdy wrak czuje brak,
    głowa, jak pusty bak,
    z panienkami też już nie tak.
     
    Czas upływa, lat przybywa,
    bądźmy szczerzy.
    Już nie spojrzy na mnie
    junior, ni harcerzyk.
    Czas upływa, lat przybywa...
  • muz. V. Mizzy, sł. A. Obarska
    słowa: Ola Obarska
    muzyka: Vic MIzzy
    (CD: 50)
     
    Czeko, czeko, czekolada
    Może kupi pani dla dzieci swych kochanych?
    Czeko, czeko, czekolada
    Jest przysmakiem dzieci twych!
     
    Czeko, czeko, czekolada
    Kup pan żonie slicznej, a bedzie bardzo rada!
    Czeko, czeko, czekolada
    Chce osłodzic wasze dni!
     
    Bo od czekolady usta są tak smaczne
    Może o tym was przekonać ma?
    Każdy do mnie się uśmiecha
    Czeko, czeko, czekolada
     
    Ja wam na pamiątkę
    Piosenkę moją nadam
    Czeko, czeko, czekolada
    Pa, smacznego zyczę wam!
  • Muzyka i słowa: trad.
    Muzyka i słowa: trad.
     
    "Czem, czem, czem, czem ubogo leżysz,
    Zbawicielu mój?" "Aza tego nie wiesz,
    iżem ja na to spuścił się tu z nieba,
    widząc żeć pilno ratunku potrzeba?"
     
    "Czem, czem, czem, Panie, nago leżysz?"
    "A wżdy mię prędko przyodziać nie bieżysz.
    Patrzając na mię, Pana naguchnego,
    ucz się ubóstwa cierpieć powolnego."
     
    "Czem, czem, czem w stajni leżysz, Panie?"
    "Żebym owieczkę zgubną wziął na ramię,
    do swej owczarni nędzną zaprowadził
    i sprośne grzechy z niej razem wygładził."
     
    "Czem, czem, czem w żłobieś położony?"
    "Żebyś był w niebo rychło wprowadzony
    z padołu płaczu i nędznego świata,
    zażywał ze mną złocistego lata.
     
    Żebyś był w niebie królewicem,
    u Ojca mego miłego dziedzicem."
    Grzesznicy, czemu nie naśladujecie,
    którzy być w niebie u Boga pragniecie?
     
    Z ochotą za Tobą pójdziemy,
    służyć Ci wiernie przyobiecujemy,
    tylko nas ratuj w naszym niedostatku
    na tym biednego już świata ostatku.
  • muz. W. Szpilman, sł. K. Winkler
    słowa: Kazimierz Winkler
    muzyka: Władysław Szpilman
    (CD: 50
     
    Gdy o świcie pędzę wichrem przez ulice,
    jak przyjaciel dobry, miasto wita mnie,
    i naprawdę tyle szczęścia wszystkim życzę,
    ile daje mi Warszawa w każdy dzień.
    Proszę wsiadać, nikt nie spóźni się do pracy,
    pojedziemy szybko, choć wokoło las...
    Las rusztowań wokół nas, to właśnie znaczy,
    że nie stoi tutaj w miejscu czas.
     
    Autobus czerwony, przez ulice mego miasta mknie
    mija nowe, jasne domy, i ogrodów chłodny cień.
    Czasem dziewczę spojrzenie rzuci ku nam, jak płomienny kwiat.
    Nowy jest nie tylko Nowy Świat, u nas nowy każdy dzień.
    A motor tak huczy, dudni basem ponad miastem
    w tej tonacji radości, w której serce moje gra.
    Autobus czerwony, a w nim ludzie, choćby każdy z was.
    Wszyscy patrzą, jakby pierwszy raz zobaczyli miasto swe.
    Wszyscy patrzą, jakby pierwszy raz zobaczyli miasto swe.
     
    Kierownicę trzeba chwycić w mocne dłonie,
    kiedy motor, jak koń młody naprzód rwie,
    nawet wiatr od Wisły nas już nie dogoni,
    nie dogoni nas gołębia szybki cień.
    Proszę wsiadać, to ostatni kurs, a potem,
    gdy umilknie już motoru dźwięczny rytm,
    w jasne oczy spojrzę ci, a serce młotem
    na twoj widok, miły, zacznie bić.
     
    Autobus czerwony...
  • muz. R. Szeremeta, sł. J. Wołek
    słowa: Jan Wołek
    muzyka: R. Szermeta
    (CD: Absolutnie nic; Antologia III, Życie ładna rzecz)
     
    Tyle miał nam dać, że aż brakło tchu
    Nasz świat, nasz brat, nasz król
    A za oknem szadź, popłuczyny snu
    I strach i krach, i ból
     
    Gdy nadzieje w pył
    Jak skrzydełko ćmy - starte,
    Czy wystarczy sił
    By odegnać łzy żartem.
     
    Człowiek, człowiek
    To brzmi dumnie gdy w trumnie
    Lecz nim minie brzmi w trzcinie
    człowiek - numer buta, marszruta, imię
    Lwem nie będziesz
    Choćbyś z diabłem
    Był w zmowie wolny
    Ale klatkę masz w sobie
    W sercu, w duszy, w głowie
    I słowie człowiek.
     
    Dzieci poszły precz, starzy idą w piach
    I bunt i czas się bać
    Życie ładna rzecz, a najbardziej w snach,
    Więc grunt to mieć gdzie spać
     
    Myśli naszych kruk
    Przy niebieskim siadł tronie,
    Jeśli nie daj Bóg
    Boga nie ma tam - to koniec.
     
    Człowiek, człowiek...
  • muz. S. Krajewski, sł. M. Biszczanik
    słowa: Marek Biszczanik
    muzyka: Seweryn Krajewski
    (CD: Przed zakrętem)
     
    Za chwilę wszystko się skończy
    Za chwilę zgaszą światło
    Trzeba szybko pogadać z sobą
    Czy było warto
    Trzeba jeszcze zbobrować szuflady
    I wlać naftę do suchych lamp
    Trzeba jeszcze z Tuwimem pogadać
    Pora spać
    Trzeba komuś powiedzieć: kochałam
    Zaprosić do cichej zadumy
    Trzeba jeszcze naparzyć herbaty
    Nic nie umiem
    Trzeba jeszcze spojrzeć na siebie
    I potańczyć wśród starych szmat
    Trzeba jeszcze polubić siebie
    Nie wiem jak
    Bo to wszystko nie było naprawdę
    Bo to wszystko mgłą wilgotnej ciszy
    Łza której nigdy nie ujrzysz
    Łza której śpiew usłyszysz
    Za chwilę wszystko się skończy
    Za chwilę zgaszą światło
    Trzeba szybko pogadać z sobą
    Czy było warto
     
    Warto...warto...warto!

Song title

Song lyrics